close
sharing-new-buying

Zainspirowana prelekcją Marcina Maja z OS3 Group, którą miałam okazję wysłuchać na Kongresie Online Marketingu, chciałabym Wam przybliżyć termin sharing economy. Zjawisko znane nie od dziś, w ostatnich latach zaczęło zyskiwać na popularności, a co ważniejsze – nabierać bardziej biznesowego charakteru. Dzięki powyższemu, osoby zainteresowane poszukiwaniem nowych źródeł dochodów, mogą w łatwy sposób rozpocząć drobną działalność, bez konieczności ponoszenia kosztów początkowych. Brzmi intrygująco? Zachęcam do lektury 😉

The more we share, the more we have

Powyższe powiedzenie, choć brzmiące nieco jak cytat zasięgnięty z książek Paulo Coelho, oddaje ideę sharing economy. Przytoczę Wam teraz pewną historię, która być może zainspiruje Was do zainteresowania się omawianym zagadnieniem.

Jest 2013 rok. Frederic Larson to 60-paroletni obywatel Stanów Zjednoczonych, poszkodowany przez współczesny kapitalizm i amerykańską gospodarkę, emerytowany fotograf. Lata urodzaju ma już za sobą i z nostalgią spogląda w przeszłość, kiedy służbowy samochód i wysoka pensja, stanowiły stały element jego życia.

Nasz bohater to jednak zmyślny biznesmen, który wykorzystuje ekonomiczną i społeczną rewolucję, redefiniującą dotychczasowe znaczenie pojęć: konsumpcji i własności. Posłuchajcie uważnie. Larson posiada dom, który sam na siebie zarabia. Wynajmowany za pośrednictwem serwisu Airbnb 12 razy w miesiącu, przyczynia się do generowania pokaźnych przychodów (wyobraźcie sobie – 100 $ za noc, z czego do kieszeni Larsona trafia jednorazowo 97$). Samochód również nie będzie stał bezczynnie, kiedy może przysłużyć się do powiększania majątku emerytowanego fotografa. Dzięki serwisowi Lyft, Larson cztery razy w tygodniu przekształca swoją Toyotę Prius w rodzaj taksówki, zarabiając przy tym 100 $ za noc. Brzmi zachęcająco? Follow me brothers & sisters.

To zapewne jedna z wielu success stories, które powstają wokół idei sharing economy. Wyobraźcie sobie, że przedstawione wyżej aktywności Larsona, przyczyniają się do generowania przez niego dodatkowych 3 tys. dolarów miesięcznie! Pokaźna suma zważywszy na fakt, iż poza określonymi dniami, samochód i dom pełnią w życiu bohatera tę samą, mało oryginalną rolę 😉 Najciekawszy w tym wszystkim jest jednak fakt, iż Larson nie sprzedaje niczego w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Tylko w myśl idei sharing economy, dzieli się poszczególnymi rzeczami, z których sam na bieżąco korzysta.

20130309_LDP002_0

Pomysłów jest wiele

Do rozwoju pojęcia przyczyniło się również nowe podejście do otwierania działalności biznesowej. Na świecie jest obecnie wiele start upów, które tworzą serwisy internetowe do dzielenia się własnymi zasobami w wymiarze lokalnym oraz międzynarodowym. Przygotowałam dla Was listę tych portali, które moim zdaniem są najbardziej interesujące i które zdobyły już serca wielu użytkowników Internetu:

  1. DogVacay – Twój pies również potrzebuje wakacji!

Już teraz nie musicie zamartwiać się, co zrobić z Waszymi czworonożnymi pupilami podczas wyjazdu. Kiedy oddanie psiaka do hotelu może wydać się zbyt drogim rozwiązaniem, na pomoc przychodzi DogVacay. Jest to internetowa platforma, która umożliwia Wam oddanie pieseła w ręce miłośników czworonogów, na czas Waszej nieobecności.

Sprawdźcie krótki filmik, przedstawiający zalety rozwiązania:

https://www.youtube.com/watch?v=QVFcFl4eLv4

  1. Taskrabbit  – nie musisz wszystkiego robić sam!

Remonty, przeprowadzki, czy nieco mniejsze przedsięwzięcia, takie jak porządki w ogrodzie, często zajmują sporo czasu. Już teraz nie musicie polegać tylko na sobie. Możecie natomiast znaleźć w sąsiedztwie kogoś, kto z chęcią wyręczy Was w wykonywaniu, zajmujących sporo czasu, czynności.

  1. Parking Panda – koniec z czasochłonnym poszukiwaniem wolnych miejsc!

Miasta dysponują ograniczonymi zasobami parkingów, a zwłaszcza w centrach ciężko znaleźć dogodne miejsce za atrakcyjną cenę. Parking Panda to serwis oferujący wyszukiwanie miejsc parkingowych oraz garaży, których dostępność aktualizowana jest w czasie rzeczywistym. Kiedy Wasze miejsce parkingowe bądź garaż nie są aktualnie okupowane przez samochód, udostępnijcie je innym za określoną opłatą!

  1. Uber – przekleństwo taksówkarzy.

Obecna już w Polsce, a dokładnie w Warszawie – aplikacja mobilna Uber, umożliwia zamawianie usług przewozowych, dzięki kojarzeniu pasażerów z kierowcami korzystającymi z narzędzia. Kierowcą w Uberze może zostać każdy, w związku z czym niewymagane są jakiekolwiek licencje taksówkarskie. Wystarczy zarejestrować się na stronie i przesłać odpowiednie dokumenty: ubezpieczenie, prawo jazdy, dowód osobisty i dowód rejestracyjny. Powyższa aplikacja budzi w Polsce i na świecie również pewne kontrowersje – jako, że kierowców nie dotyczą żadne regulacje wymagane zazwyczaj przez korporacje taksówkarskie, pojęcie bezpieczeństwa jest mocno podważane. Nie mamy niestety gwarancji, że nasz kierowca będzie dobrze znał miasto, wybierze najkrótszą drogę dojazdu czy też będzie jechał bezpiecznie, przestrzegając, nie-w-polskim-tego-słowa-znaczeniu, przepisów ruchu drogowego.

  1. Spinlister – miejsce dla okazjonalnych rowerzystów.

Nie w każde miejsce możecie wybrać się na swoim ukochanym rowerze. Kiedy ten stoi samotnie na balkonie, w garażu, albo co gorsza w piwnicy, zagospodarujcie mu czas wolny, wypożyczając swój rower zainteresowanym osobom. Odwdzięczy się Wam za to z nawiązką i sprawi, że Wasze portfele po każdym takim udostępnieniu, staną się grubsze.

  1. Relayrides – samochody nie powinny za długo wygrzewać się na parkingach.

To samo rozwiązanie może sprawdzić się w przypadku Waszego samochodu. Dzięki Relayrides możecie udostępnić samochód innym, a także skorzystać z opcji wypożyczenia auta od osób zarejestrowanych na platformie.

  1. Zaarly– Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma…

Kto powiedział, że poczęstowanie kawałkiem domowego ciasta powinno być darmowe? Dzięki Zaarly już teraz możecie podzielić się nadwyżką przygotowanych przez siebie dań i przy okazji zarobić! Zaarly to serwis stworzony z myślą  o społecznościach lokalnych, sąsiadach mieszkających na jednym osiedlu czy ulicy, a także osobach pochodzących z tego samego miasta. Kiedy nie macie czasu na prace ogrodowe, nie przepadacie za porządkowaniem domu, bądź zwyczajnie nie posiadacie umiejętności, którymi dysponował Bob Budowniczy, za pomocą portalu Zaarly możecie sprawdzić, czy ktoś z Waszej okolicy jest chętny by wyręczyć Was w wykonaniu powyższych obowiązków. Oczywiście za określoną opłatą 😉

Póki co, zaprezentowane wyżej internetowe przedsięwzięcia, nie cieszą się w Polsce dużą popularnością. Należy jednak pamiętać, iż nasz polski rynek jest opóźniony w stosunku do Stanów Zjednoczonych o ok. 1 rok i 8 miesięcy. Co więcej, według badań, profil polskiego konsumenta jest podobny do mieszkańca Stanów Zjednoczonych, przy czym pod uwagę  brane są takie kryteria, jak: adaptowanie nowinek technologicznych oraz podejście do ochrony danych osobowych. Już teraz powinniśmy więc przygotowywać się na nadejście ery sharing economy w Polsce i zastanowić się, jakie szanse i zagrożenia niesie ze sobą ta ekonomiczna i społeczna rewolucja.

sharing_is_new_buying

Tags : AirbnbDogVacaynowe trendy ekonomiaParking Pandapomysł na biznesRelayridessharing economySpinlisterTaskrabbitUberZaarly
Joanna Wojciak

The author Joanna Wojciak

koneserka sztuki, wulkan energii i kreatywnych pomysłów, ciekawa świata i nowych wynalazków marketingowych
  • Tadek

    U nas takie działania mogą być nawet mocniejsze niż w Ameryce, ale z wykorzystaniem innych kanałów. Mamy np. Banki Czasu (w Poznaniu największy w Polsce). Młodzi ludzie korzystają z dedykowanych grup na FB bez osobnych stron. Od kilku lat rozwija się BlaBlaCar (zobaczymy, co będzie po wprowadzeniu opłat). Są serwisy do wymieniania książek i sprzętów.

    • Dzięki Tadek. Nie słyszałam o Bankach Czasu, a z tego co teraz widzę – faktycznie bardzo dobrze wpisują się w ideę sharing economy. To prawda – u nas już teraz jest sporo tego typu aktywności, jednak nie idą, tak jak w Stanach Zjednoczonych, „pod jednym sztandarem”. Wydaje mi się, że uczymy się dopiero dzielić ze sobą posiadanymi dobrami i na jednych polach, typu BlaBlaCar, idzie nam naprawdę dobrze, na innych z kolei np. wymiana dóbr między sąsiadami z jednej okolicy, mamy jeszcze sporo do nadrobienia. Dlatego też, według mnie w Polsce nie można jeszcze opisywać zjawiska jako rewolucji społecznej i ekonomicznej. Choć wszystko wskazuje na to, że taka rewolucja nastąpi 🙂

  • Bardzo fajny i merytoryczny wpis – bosh! Jak ja kocham wyliczanki 🙂

    • A mi niezmiernie miło kiedy czytam takie komentarze 🙂 Dzięki!