close
teaser TEDxPoznań SENSES

Pracując przy organizacji eventu SENSES dla TEDxPoznań wpadłam na pomysł przygotowania teasera zapowiadającego wydarzenie. Produkcja licząca 30 sekund zajęła ponad 20 godzin pracy rozłożonych na 7 dni, pochłaniając znaczne zasoby energii. Dlatego dziś pozwolę sobie na nieco bardziej osobisty wpis i pokażę Wam jak „od kuchni” powstawała.

Wiedziałam, że to wydarzenie ma być wyjątkowe: plastyczny temat, świetni prelegenci, nietuzinkowa oprawa artystyczna, konkursy sponsorowane przez partnerów i 500 osób w Auli Artis w Poznaniu. Dlatego również chciałam zrobić coś wyjątkowego i przekazać choćby ułamek emocji, których się spodziewaliśmy. Postanowiłam połączyć swoje umiejętności do tworzenia koncepcji z umiejętnościami mojego ukochanego, który zajmuje się filmowaniem i montażem. Przedstawiłam scenariusz zespołowi, spodziewając się polemiki. Ku mojemu zdziwieniu został on bardzo entuzjastycznie przyjęty i tak zaczęła się pierwsza przygoda, moja i Szymona, łącząca nasze profesje.

My

Przedstawiona idea: każda scena reprezentuje 1 zmysł i każda odsłania 1 literkę z tytułu naszego eventu SENSES. Głos lektora w obrazowy sposób opisuje wydarzenie, oddziaływując na zmysły:

1. „W szeleście szeptów” – wysypany kolorowy proszek przykleja się do kartki układając się w kształt literki S.

2. „W półmroku sali” – karta płonie wyłaniając literkę E.

3. „W pluszu siedzeń” – materiał rozwija się jak dywan wyłaniając wyciętą literkę N.

4. „W zapachu kawy” – para unosi się nad kawą, ręka podnosi filiżankę odsłaniając literkę S.

5. „Rozpłyniemy się smakując” – lód z zamrożoną literką się roztapia odsłaniając E.

6. „Mieszankę zmysłów”  – odwrócone nalewanie kolorowego płynu na białej miseczce ujawnia napis SENSES.

7. Plansza: TedxPoznań – SENSES 8.04.2017.

Okazało się, że dobre ustawienie scen wymagało częstych modyfikacji, zmiany używanych przedmiotów, scenerii, oświetlenia i koncepcji. Obraz tak mocno angażował uwagę, że głos lektora nie pasował do całości (pozdrawiam głęboki wokal Karola Goldsteina). W efekcie finalna produkcja dość mocno odbiegała od pierwotnych założeń:

Pierwszą scenę „zapach kawy” kręciliśmy w sobotę. Wtedy optymistycznie założyliśmy, że zajmie nam ona chwilę – wyszły 3 godziny plus przerwy techniczne. Po ustawieniu ekspozycji z dzbanków, chusty i stołeczka, okazało się, że nie widać pary. Zaczęliśmy więc wymyślać inną instalację, powiesiłam literkę na niciach dentystycznych w oknie i znaleźliśmy dobry kadr. Podmuch wiatru często zaburzał układ elementów, więc dopiero po zaparzeniu kilkunastu kaw udało nam się nalać brunatny płyn w prawidłowy sposób.

„Mieszankę zmysłów” nakręciliśmy kolejnego dnia nad Rusałką. Poszliśmy nad jezioro spodziewając się pięknego słońca, łąki i widoków. Zastaliśmy błoto, chmury i szare badyle. Zadecydowaliśmy więc, że wrócimy do domu. Po drodze jednak wpadło nam w oko przewrócone drzewo. Tak znaleźliśmy ostatnią scenę.

Po zakupieniu w sklepie z fajerwerkami 3 paczek zimnych ogni postanowiliśmy zrobić instalację w domu. Zeskrobałam proszek, przykleiłam go do literki, całość przytwierdziłam do płótna malarskiego, a Szymon przygotował sprzęty i wiadro zimnej wody (na wszelki wypadek). Przypaliliśmy panele, wybudziliśmy cały stolik klejem i pyłem, a do tego a płótno okazało się mało wytrzymałe na płomienie…

Rozpływanie nagrywaliśmy na lustrze z użyciem wody i kolorowej literki, która miała puszczać farbę. Nie puściła. Przejrzawszy gadżety jeszcze raz, przestawiliśmy tok myślenia na metaforę w postaci sypania brokatu. Wykorzystaliśmy inspirację w postaci gry z przedszkola, w której na kartce rysowało się klejem kształty, a następnie posypywało kaszą manną całość. Niestety w tym wydaniu scena okazała się płaska – dlatego wszystkie ujęcia poszły do kosza. Dodatkowo głowica nie chciała odkręcić się od nowo zakupionego Slidecama (Manfrotto – miało być tak pięknie), więc o 21:30 Szymon pojechał po narzędzia do rozkręcania sprzętu. Zrezygnowana, zaczęłam wciągać wszędobylski brokat odkurzaczem i próbowałam doprowadzić mieszkanie do stanu używalności. To był moment w którym poznałam sąsiada – definitywnie nie będziemy się przyjaźnić.

Najprzyjemniej nagrywało się w mauzoleum nad Maltą. Pomimo, że przywitał nas napis „teren prywatny, wstęp wzbroniony” weszliśmy nie zwracając na niego uwagi. Przewiązałam taśmą kolumny, przełożyłam przez nią chustę, a Szymon ustawił sprzęty przeklinając pod nosem na stopień porysowania murów. Wymachiwałam chustą wyginając się w rytm okrzyków „akcja”, a kilka osób przyglądało nam się ze zdziwieniem. Na szczęście zostaliśmy uznani za szaleńców i pozwolono nam dokończyć pracę.

W ostatni dzień postanowiliśmy ambitnie nagrać dwie sceny w pięknym i słonecznym Ostrowie Tumskim. Obudziliśmy się w sobotę rano i usłyszeliśmy stukot deszczu pukający o parapet w duecie ze świszczącym wiatrem. Pomyśleliśmy, że i tak najgorsze mamy już za sobą, więc ustawiliśmy cały sprzęt w domu i znów sypaliśmy brokatem. Następnie zajęliśmy się literką N, gdzie prócz niezadowolenia Szymona, wywołanego oddziaływaniem grawitacji, nie mieliśmy większych problemów.

Każdy dzień można opisać jako osobny esej, z dominują nutą tragi-komizmu. Wielokrotnie sądziliśmy, że tym razem się nie uda i wielokrotnie doświadczaliśmy zwrotów akcji, przez które musieliśmy szybko wymyślać wszystko od początku. Cała historia brzmi jak pasmo porażek, a jednak nią nie jest. Pomimo wielu frustracji i przeszkód udało nam się nakręcić teaser, który z przyjemnością oglądamy. Z perspektywy stwierdzamy, że warto się było namęczyć, żeby zobaczyć taki efekt.

Jeżeli chcecie się spotkać z większą ilością osób, które przemierzają życie pod górkę, to zapraszam 8 kwietnia na TEDxPoznańSENSES. Przy tym evencie pracują zapaleńcy, którzy swój upór i determinację stawiają ponad przeciwności. Dlatego warto.

Tags : Esencja Zmysłówkonferencjaprzedsmak konferencjiSENSESSzymon Karpiński-NowakteaserTEDxPoznańWolsky
Katarzyna Wolska

The author Katarzyna Wolska

miłośniczka marketingu, dobrych pomysłów i twórczej kreacji.