close
ikona artykuł

Piszę bo zauważam problem. Piszę bo potrzeba.

Hola, ale o co właściwie chodzi?

Blogerzy, czyli twórcy treści i zarazem właściciele witryn, zrzeszają wokół siebie ludzi. Użytkownicy poszukują interesującego dla siebie kontentu i gromadzą się na poszczególnych witrynach. Wzajemnie dyskutujemy, uczymy się i dzielimy wartościową (bądź mniej) wiedzą. Żyjemy w mniejszej lub większej symbiozie i funkcjonujemy w medium zwanym Internetem.

W tym momencie pojawiają się firmy, które również są zainteresowane komunikacją z użytkownikami. Zgłaszają się do blogerów z propozycjami współpracy w postaci np. wspólnie przeprowadzonych kampanii, czy też innych, bardziej standardowych form reklamowych.

I nic w tym złego oczywiście. Model blogerski to model wydawniczy jak każdy inny (np. radio, czy telewizja, która produkuje treści, zrzesza użytkowników i współpracuje z firmami). Oczywiście muszę nakreślić tutaj jedną sprawę – blogerzy powinni przede wszystkim dbać o jakość podejmowanych działań komercyjnych i mieć na względzie swoich czytelników. Natomiast wyważona współpraca, to nic zdrożnego.

Z kolei to, co jest złe, to po pierwsze: podejście niektórych firm.
Często blogerzy mają do czynienia z firmami, które przychodzą z konkretną prośbą, natomiast z brakiem konkretnego pomysłu co w zamian. Przedstawiciele niektórych przedsiębiorstw zdają się nie rozumieć, że rozwijanie witryny to codzienna, ciężka praca, wdrażanie strategii i godziny spędzone przed komputerem. Z tego co wiem, za pracę otrzymuje się wynagrodzenie.

Czy Coca-Cola przychodzi do TVNu i mówi: „Hej mamy takie ładne logo, a takie drogie, puśćcie naszą reklamę w przerwie to będzie dla Was zaszczyt”.
Absurdalne?
Raczej – Analogiczne.

Dla mnie wyjście do kogoś z propozycją i brak pomysłu na wzajemną korzyść to brak profesjonalizmu. Ja nie składam propozycji: poproszę o zaprogramowanie nowej strony internetowej w zamian za dozgonną wdzięczność. Dlaczego więc jest tak w drugą stronę? Brak świadomości? Z pewnością.

Z pewnością jest też druga strona medalu, a mianowicie psucie relacji przez samych blogerów. Często blogerzy nie wiedzą jak się wyceniać, nie znają swojej wartości i nie mają wiedzy z zakresu zarządzania marką osobistą. Takie osoby przyzwyczajają firmy do publikacji wpisów reklamowych za „fanty” lub za satysfakcję.

Wina zatem leży po obydwu stronach.
Zastanawia mnie tylko jakość takich publikacji i jakość tych blogów. Chciałoby się zacytować: jaka płaca, taka praca.

Oczywiście nie twierdzę że za każdym projektem muszą iść finanse. Nie twierdzę również, że nie można wziąć udziału w akcji charytatywnej, czy też kampanii wnoszącej jakąś wartość w życie użytkowników. Natomiast nadal twierdzę, że firmy powinny przemyśleć nie tylko swoją korzyść, ale również korzyść drugiej strony. Nawet jeżeli będzie to inna wartość niż papierek z koronowaną głową.

Chcemy więc przemówić Wam do rozsądku, do tego zdrowego. Jeżeli jesteście firmami, a zgłaszacie się do wydawców, którzy mają jakościowe treści, to musicie to robić w profesjonalny sposób. I jeżeli jesteście właścicielem witryny internetowej to musicie się cenić, bo jak to mówią: jak Ty się nie uszanujesz to nikt Cię nie uszanuje.

Zebrałam kilka głosów w tej sprawie. Głosów, które warto posłuchać

Adrian Kwiatkowski z powiedzialem.pl

Nie pozostaje nic innego jak przedstawienie swoich warunków i argumentów, którymi będziemy się podpierać, chociażby statystyki Google Analytics z ostatnich 3 miesięcy. Nie ma co się przejmować, dziękujemy grzecznie za współpracę i się żegnamy. Warto mimo wszystko odpisać i nawet podziękować. Lepiej się określić, wyrazić brak zainteresowania niż pozostawić propozycje bez odzewu.

Krzysztof Lis zarabianie-na-blogu.pl

Żenujące oferty współpracy wysyłane przez firmy („wychwalaj nasze produkty w 3 wpisach, a damy ci zniżkę 5% na zakupy w naszym sklepie”) biorą się pewnie przede wszystkim z nieznajomości rynku – reklamodawca ma prawo nie wiedzieć, ile kosztuje reklama na blogach, ale także ile ta reklama jest dla niego warta. Na taką propozycję można odpowiedzieć na różne sposoby. Można podesłać realną ofertę opisującą korzyści dla reklamodawcy, albo można ją publicznie wyśmiać. Jedno z tych zachowań jest żenujące, drugie może przynieść skutek w postaci stałej współpracy z firmą, opłacalnej dla 3 stron (blogera, firmy i czytelników).

Robert Drózd z swiatczytnikow.pl

Naszą rolą jest pokazanie: że my nie sprzedajemy abonamentu, nie mamy na stronach sześciu reklam na raz, że czas włożony w przygotowanie artykułu ma swoją wartość, tak samo jak uwaga naszych czytelników.

Dawid Marut z marudzenie.pl

Problemem jest brak dotrzymywania ustalonych z firmami warunków współpracy. Często po prostu kontakt urywa się w momencie, kiedy wspominany, że współpraca jest płatna.

Odmawianie to sztuka za którą może stać większa korzyść niż ta doraźna. Jeżeli chcecie, żeby Was cenili, ceńcie się sami.

– – – –

Z myślą o wzajemnym wspieraniu się i edukacji, stworzyłyśmy fanpage „Ceń się”, który jest odpowiedzią na realia rynkowe. Jeżeli czujecie, że tak należy, dołączajcie do akcji: Ceń się!

cen sie cover photo www-05

Nie byłybyśmy sobą gdybyśmy nie nagrały czegoś 😉

Dziękujemy za wsparcie merytoryczne również Monice Kamińskiej z Black Dresses.

Tags : ceń sięmodel wydawniczyreklamy na bloguwspółpraca firm z blogamiwspółpraca firm z blogeramiwycena bloga
Katarzyna Wolska

The author Katarzyna Wolska

miłośniczka marketingu, dobrych pomysłów i twórczej kreacji.
  • Na samym początku prowadzenia mojego bloga zgłosiło się kilka firm, które oferowały mi niesamowity prestiż za umieszczenie ich reklam 🙂 Po kilku grzecznych odmowach i prawie po roku pisania oferty wciąż się pojawiają, ale bardziej przemyślane i myślę, że to właśnie poczucie wartości swojego czasu i pracy włożonego w bloga pozwala budować swój wizerunek jako blogera 🙂

    • Joanna Wójciak

      Zgadzam się. Istotna w podejmowaniu współpracy z firmami jest świadomość wkładu pracy, jaki poświęcony został na wypromowanie i prowadzenie bloga. Poza generowanymi zasięgami jest to również ważny element wyceny, który powinien zostać uwzględniony podczas ustalania warunków kooperacji. No i rzecz jasna znając swoją wartość, jesteśmy odbierani przez firmy jako więksi profesjonaliści 🙂

  • Dzięki za uzupełnienie.

  • Kacper dzięki za opinię. Trudno mi się jednak z nią zgodzić. Odniosę się najpierw do fragmentu, iż akcja potrzebna jest całkowitym świeżakom. Otóż przed rozpoczęciem akcji zadałyśmy pytanie na grupie Blogerzy Brainsztormują, czy sytuacje, w których firmy oferują współpracę bez uwzględniania korzyści po stronie blogerów, zdarzały się wcześniej członkom grupy. Pytanie spotkało się z dużym odzewem, zarówno ze strony bardziej jak i mniej znanych blogerów. Same więc mogłyśmy się przekonać, iż problem dotyczy całej branży, a nie tylko blogerów, którzy stawiają w niej pierwsze kroki. Research był podstawą do stworzenia powyższego artykułu, w którym możesz przeczytać opinie uczestników dyskusji. Poza tym nie do końca podoba mi się Twoja opinia, iż wspomniane „porady przydadzą się o wiele bardziej dziewczynkom z blogposta”. Po pierwsze blogpost to bardzo popularna platforma, na której znajduje się wiele poważanych blogerów, jak np. Maffashion. Pisząc takie zdanie wkładasz wszystkie osoby posiadające bloga na tej platformie do jednego wora. Nie wspominając już samym sformułowaniu „dziewczynki z blogposta”, jakim się posługujesz. Wybacz ale zalatuje seksizmem i we mnie jako kobietę trochę jednak godzi. A użyte w Twojej wypowiedzi sformułowanie „moim (nie tak skromnym zdaniem)” jest jak najbardziej zgodne z postawą, jaką prezentujesz w całej wypowiedzi. Bo wydaje mi się, że przemawia przez nią narcyzm. Dzięki jeszcze raz za opinię i większej otwartości umysłu życzę. Pozdrawiam!

    • Nawet jeżeli agencje reklamowe oferowały bardziej poczytnym i popularnym blogerom akcje barterowe czy całkowicie nieodpłatne, to wcale nie znaczy, że Ci musieli się zgadzać. No a jeżeli Ci rzeczywiście się na taką parodię współpracy zgadzali, to owszem – wasza akcja jest potrzebna. Zdecydowanie 😉

      Poza tym niepotrzebnie czujesz się urażona. Pisząc „dziewczynki z blogspota” mam na myśli te, które mają nie więcej niż 14 lat, robią wielkie konkursy za… możliwość zrobienia konkursu oraz błagają o komcie.

      • Wydaje mi się, że akcja potrzebna jest branży w ogóle. Nawet jeżeli bardziej znani blogerzy są na tyle rozsądni, że nie zgadzają się na niekorzystne warunki współpracy z firmami, swoim poparciem dla „Ceń się” mogą wpływać na postawę osób, które w takiej zgubnej kooperacji uczestniczą i przez to psują rynek. Zwiększanie świadomości dotyczącej wchodzenia we współpracę oraz mówienie o problemie może pozytywnie odbić się na postrzeganiu blogerów oraz uczyć profesjonalizmu po obu stronach. All in all dzięki za odpowiedź 🙂

  • Pingback: O tym, że praca i wynagrodzenie to dwie połówki jabłka. | Marketing w pigułce()